Umówiłem się z księgową, że zajmę się jej komputerem (aktualizacja oprogramowania i takie tam) gdy ona pójdzie już do domu. Dzięki temu nie będzie traciła bez potrzeby czasu. Obiecała mi, że zostawi włączony komputer, żebym nie miał problemów z hasłami. Przychodzę, sprzątaczka otwiera mi drzwi do gabinetu i widzę, że komputer jest wyłączony. Burczę coś do siebie pod nosem, a sprzątaczka do mnie: Wie pan, księgowa chyba zapomniała wyłączyć komputer, więc go wyłączyłam sama.

Zostaw wpis