Styczniowy numer miesięcznika Linux+ pojawił się na moim biurku już w połowie grudnia i przyniósł ze sobą m.in. artykuł Łukasza Ciesielskiego zatytułowany Vim – konkurent prawie doskonały! zawierający omówienie podstawowych zasad pracy z tym programem. Tytułowy konkurent nawiązuje do omawianego w poprzednim numerze Emacsa. Znanym faktem jest wieloletni spór pomiędzy użytkownikami tych dwóch edytorów tekstu, czasami porównywany wręcz do wojny.

Pierwsza wersja edytora Vim została napisana w 1991 roku, a obecna ma już numer 7.2 (na moim komputerze jest 7.2.60), jednak sam wygląd niewiele się od tego czasu zmienił. W tym programie nie chodzi jednako wygląd, ale o funkcjonalność i intuicyjność, która polega na skrótach klawiaturowych, umiejscowieniu najczęściej używanych elementów i bogatej dokumentacji.

W artykule można znaleźć nie tylko krótką historię programu, ale także wyjaśnienie podstawowego schematu jego działania, czyli pracy w kilku różnych trybach, z których najczęściej używane to Normal, Insert oraz Command Line. Jednak najwięcej miejsca autor poświęcił na omówienie podstawowych skrótów klawiaturowych i możliwości Vima. Obsługa edytora sprawia początkującym użytkownikom sporo problemów, przez co niekiedy zrażają się oni i nie próbują wykorzystać jego możliwości. Artykuł może im w tym pomóc, ponieważ przedstawia podstawowe czynności w dość przystępny sposób.

Dla tych, którym Vim się spodobał artykuł daje sposobność poznania rewelacyjnego mechanizmu przeszukiwania tekstu opartego na wyrażeniach regularnych oraz pokazuje, jak dostosować niektóre elementy programu do swoich wymagań.

Niestety autor nie ustrzegł się pomyłek. W jednym z akapitów kilkakrotnie zamiast słowa „Vim” w tekście pojawiło się słowo „Emacs”! Trudno doszukiwać się tutaj literówki jako przyczyny, można natomiast natychmiast wysnuć podejrzenie o zbyt mało czasu poświęconego na lekturę tekstu przez korektorów.

Zostaw wpis