Pochwalę się, a co!

Ktoś, naprawdę nie mam pojęcia kto, postanowił jakiś czas temu wpisać mnie na listę osób nominowanych do nagrody Człowieka Roku Polskiego Internetu 2008. Nominacja dziewięciu osób została ogłoszona na stronie Web Star Festival. Właściwie nie do końca byłem przekonany, czy to nie jest jakaś pomyłka, ale faktycznie ktoś zrobił mi taką miłą niespodziankę.

Nominacja wiąże się z tym, że od czterech lat jestem redaktorem Otwartego Katalogu, znanego także pod nazwą DMOZ. Jest to międzynarodowy projekt, w którym redaktorzy-wolontariusze umieszczają wartościowe strony, wpisując je w odpowiednich kategoriach. Każdy redaktor na początek otrzymuje do redagowania jedną niewielką kategorię. Kolejne uprawnienia może otrzymać, gdy pokaże, że stosuje się do ustalonych zasad redagowania, jest obiektywny i rzetelny. Najlepsi redaktorzy mogą redagować w całym katalogu, a niektórzy otrzymują także uprawnienia do przydzielania kategorii innym redaktorom oraz współdecydowania o odbieraniu uprawnień, gdy redaktor niewłaściwie z nich korzysta. Takich redaktorów nazywa się w katalogu metaredaktorami.

Mój wniosek o zostanie redaktorem został zaakceptowany w lipcu 2004 roku. Kolejną kategorię redagowałem już miesiąc później, chociaż prawdziwy wzrost mojej aktywności nastąpił w połowie 2005 roku. We wrześniu tego roku mogłem już redagować w całej polskiej części ODP, zaś w grudniu dołączyłem do redaktorów, którzy mogą redagować w całym katalogu, we wszystkich wersjach językowych. W lipcu 2006, czyli po dwóch latach od przyjęcia do grona redaktorów otrzymałem uprawnienia metaredaktorskie. Od tego czasu nie tylko przeglądam i dodaję strony, ale także odpowiadam za przyjmowanie nowych redaktorów i kontrolę ich pracy.

Nie ukrywam, że uczestnictwo w projekcie daje mi bardzo dużo satysfakcji i poświęcam tej pracy sporo czasu, chociaż i tak mniej, niż bym chciał. Tym bardziej ucieszyła mnie ta nominacja. Oczywiście pojechałem na galę, ale bez nadziei na otrzymanie nagrody. Byłem jedynym wolontariuszem na liście osób nominowanych, co wyraźnie pokazuje, że więzy między działalnością w Internecie a biznesem są coraz ściślejsze.

W Warszawie nie zobaczyłem zbyt wiele. Odległość między dworcem Warszawa Wschodnia a klubem M25 to raptem 10 minut spacerkiem. Sam klub to pozostałości jakiejś fabryki przystosowane do nowych potrzeb. Rozdanie nagród poszło dość szybko, chociaż kategorii było sporo, bo około 30. Niektórzy nagrodzeni od razu informowali, że szukają inwestora potwierdzając wcześniejszą obserwację, że próbuje się coraz więcej zarobić na działalności internetowej. Jak widać przykład twórcy Naszej Klasy robi swoje. Po rozdaniu nagród rozpoczęły się tzw. rozmowy w kuluarach, można było coś zjeść i się napić. Nie mając nic więcej do roboty, skoncentrowałem się na powrocie do domu.

Miło było znaleźć się w tak niecodziennym dla mnie towarzystwie i sytuacji. Stwierdziłem jednak, że nie pasuję do tego środowiska. To nie jest mój świat.

Zostaw wpis